Tak możesz zarabiać

Lokata z negocjowanym oprocentowaniem?

Czy faktycznie istnieje możliwość negocjowania oprocentowania lokat? Kiedy banki się na to godzą?

Przede wszystkim należy wiedzieć, że negocjacje odbywają się nie tylko przy wysokich kwotach. Dodatkowy procent jaki uda nam się ugrać zależeć może od kilku kwestii, a przede wszystkim od tego jakie dodatkowe produkty poza zwykłą lokatą posiadamy. Banki chętniej rozmawiają z klientami którzy dają im zarobić – jeśli zatem wzięliśmy w banku kredyt, zakupiliśmy fundusz inwestycyjny czy produkt regularnego oszczędzania, możemy zaczynać rozmowę.

Kolejną kwestią jest długość czasu od jakiego współpracujemy z bankiem – im dłużej, tym bardziej zależy na tym aby klient nie odszedł. Oczywiście końcową kwestią pozostaje kwota, banki chętniej negocjują dla wielomilionowych kwot aniżeli przy kilku tysiącach złotych.

Nie tylko złoto dobre na kryzys

Diamenty jako inwestycjaLokowanie kapitału w sytuacji niepewności rynków finansowych staje się coraz bardziej ryzykowne. Kiedy zmienność notowań akcji przynosi niepokój, dywersyfikacja funduszy staje się koniecznością. Podstawową funkcją każdej bezpiecznej inwestycji jest ochrona przed złą koniunkturą giełdową oraz wzrostem inflacji. W ostatnim okresie obserwujemy zwiększone zainteresowania lokatami w złoto. Jest jeszcze inna alternatywa.

Rynek brylantów pozostał wzrostowy i stabilny. Lokowanie wiąże się ze sporym nakładem środków pieniężnych, jednak nikt nie zaprzecza, że zakup złota czy diamentów to opłacalna inwestycja długoterminowa. W okresie od lutego 2005 do maja 2011 diamenty zdrożały o 154%. Godny podkreślenia jest fakt zwiększonego zainteresowania drogimi inwestycjami wobec nasilających się przesłanek kryzysu gospodarczego. Diamenty nie mają takiego zastosowania przemysłowego jak złoto a mimo tego przewiduje się, że nadal będziemy obserwować wzrost wartości tych rzadkich kamieni.
Wykresy uwidaczniają, w jaki sposób wartość kamieni w poszczególnych klasach czystości i koloru zmieniała się w czasie.

Wpływ kryzysu europejskiego na rynki akcyjne

Ten rok nie będzie udany dla inwestorów europejskich. Powracające obawy o zadłużenie europejskich państw odbił wyraźnie piętno na notowaniach przedsiębiorstw europejskich. Spowolnienie gospodarcze widoczne jest na całym świecie a oczekiwania i założenia co do wzrostu gospodarczego w 2011 dawno zostały zrewidowane w dół. Rynki akcyjne są szczególnie wrażliwe na nastroje inwestorów, a te nie były w bieżącym roku w Europie najlepsze. Indeksy giełd starego kontynentu straciły w tym roku średnio 13% nie wspominając o Grecji, gdzie straty sięgają 54 %. Amerykańscy inwestorzy mają znacznie mniej powodów do narzekań. Indeksy giełdowe są na 3 procentowym plusie a wyniki amerykańskich spółek są najwyższe w historii. Taka rozbieżność między rynkami nie będzie trwała w nieskończoność Europa z pewnością po ustąpieniu problemów z długiem stopy zwrotu w dłuższym czasie pozostaną na podobnym poziomie.

Papiery wartościowe – kto kupuje kto sprzedaje

Jedni inwestorzy kupują od innych papiery wartościowe, ale wszyscy mają nadzieję na zysk. Niekoniecznie któryś z uczestników transakcji musi się mylić. Na podjęcie decyzji o zakupie akcji wybranej spółki mają wpływ emocje inwestorów, ich przekonania i preferencje.

Niemal wszyscy uczestnicy rynku finansowego przyzwyczajeni są do sytuacji na giełdzie, gdzie jedni sprzedają, a inni w tym samym czasie kupują akcje po tej samej cenie. Przecież na tym polega rynek i każda transakcja kupna-sprzedaży. Istnieje jednak różnica między transakcją kupna-sprzedaży samochodu a transakcją kupna-sprzedaży akcji PKN ORLEN, ponieważ na giełdzie każdy pragnie osiągnąć zysk. Dlaczego więc, gdy każdy chce zarobić, jedni sprzedają akcje a drudzy od nich kupują?

Przekonania inwestora mogą być związane z analizą faktów danej branży, np. pragnie on przebudować portfel inwestycyjny tak, by większość stanowiły spółki medyczne, ale też mogą być związane z inną interpretacją czynników fundamentalnych spółki. Preferencje inwestora to m.in. potrzeba uzyskania gotówki.
Najpopularniejszymi analizami na rynku papierów wartościowych są analiza fundamentalna, portfelowa i techniczna.

Wyceniając spółkę analitycy biorą pod uwagę czynniki fundamentalne takie, jak: sytuacja makroekonomiczna regionu i kraju, możliwości rozwoju danej branży, prognoza zysków przedsiębiorstwa itp.
Analiza portfelowa zajmuje się konstrukcją portfela papierów wartościowych w oparciu o relacje pomiędzy ryzykiem a stopą zwrotu. Umożliwia minimalizowanie ryzyka przy danej stopie zwrotu lub maksymalizowanie stopy zwrotu przy założonym poziomie ryzyka.

Analiza techniczna to badanie zachowań rynku, głównie w oparciu o wykresy cen papierów wartościowych. W analizie tej zakłada się, że rynek dyskontuje wszystkie informacje, ceny podlegają trendom a historia ma skłonność do powtarzania się.
Niektórzy inwestorzy wypracowali własne narzędzia konstrukcji portfela, są też tacy, którzy opierają się wyłącznie na własnej intuicji lub rekomendacjom.

Niezależnie od sytuacji na giełdzie ten, kto kupuje, ma nadmiar gotówki a ten, kto sprzedaje, potrzebuje jej. Kupujący chce osiągnąć szybki zysk z wcześniej zakupionych akcji, a sprzedający przetrzymał już akcje przez dłuższy okres bez zysków. Być może kupujący polega na rekomendacjach odmiennych od tych, na których wzorował się sprzedający. W grę wchodzi również odmienne interpretowanie wskaźników fundamentalnych spółki. Na przykład kupujący zauważa stratę przedsiębiorstwa, jako spowodowane inwestycjami i czekaniem na przyszłe zyski, a sprzedający widzi tę stratę jako przeinwestowanie i złe zarządzanie spółką. Poza tym kupujący akcje może odmiennie interpretować wskaźniki C/Z czy C/WK oraz kierować się twierdzeniem, że dobre akcje to nie to samo, co dobra spółka.

Na giełdzie rządzą jednak w dużej mierze emocje: panika, euforia, wzrost cen akcji, spadek cen akcji. Ten, kto sprzedaje akcje może być drobnym inwestorem, inwestującym krótkoterminowo i ulegającym emocjom oraz panice a ten, kto kupuje – przeciwnie – nie panikuje, wyraża euforię, posiada zasobny portfel, preferuje długie horyzonty czasowe i jest opanowany emocjonalnie. Inwestorom sprzeczne sygnały kupna-sprzedaży może dawać też analiza techniczna wykresów akcji. W przypadku wzrostu ceny akcji ten, kto kupuje jest graczem nastawionym na kontynuację trendu a ten, kto sprzedaje – przeciwnie – na zmianę trendu. Natomiast gdy cena akcji spada, sytuacja uczestników transakcji się odwraca.

Lokaty – czy na pewno zyskuję?

Banki prześcigają się z pozyskiwaniem środków na długoterminowe depozyty. Czy jednak inwestując w lokatę faktycznie zyskuję?

Okazuje się, że spora większość lokat na rynku – nie daje zarobić ponad inflację.
O czym powinien wiedzieć początkujący inwestor, na co zwracać uwagę?
Brutto a netto, co to za różnica? Brutto jest to kwota przed odprowadzeniem podatku od zysków kapitałowych (19%), netto jest to kwota po odprowadzeniu podatku. Analogiczne pojęcia stosuje się przy oprocentowaniu – oprocentowanie brutto w skali roku oznacza procentowy przyrost od zainwestowanej kwoty przed odjęciem podatku, oprocentowanie netto w skali roku oznacza procentowy przyrost od zainwestowanej kwoty po odjęciu podatku. Przy oprocentowaniu stosuje się również pojęcie „ubruttowione” – przy lokatach z dzienną kapitalizacją, których konstrukcja pozwala aktualnie na nie płacenie podatku od zysków kapitałowych obowiązuje oprocentowanie netto – banki dla porównania z lokatami przy których podatek obowiązuje, podają oprocentowanie netto powiększone o podatek, który klient by płacił, jeśli podatek by obowiązywał. Inwestor zatem do obliczenia realnego zysku – zawsze potrzebuje procentowego lub kwotowego zysku netto.

Inflacja, czyli ogólny wzrost wartości cen, który skutkuje spadkiem wartości pieniądza w czasie. Jeżeli inflacja wynosi 5% – w skali roku oznacza to, że na identyczne zakupy, które zrobiliśmy rok temu za 100zł, dziś musimy wydać 105zł. Wskaźnik inflacji możemy znaleźć m.in. na stronie głównego urzędu statystycznego (http://www.stat.gov.pl/).

Zatem przede wszystkim, nasz faktyczny zysk – to jest różnica między zyskiem netto a inflacją.
Jeśli więc inflacja wynosi 4,05%, a oprocentowanie lokaty 5% brutto, oznacza to, że wychodzimy na 0.